Promocje
Kubek  ceramiczny - Łoś
Kubek ceramiczny - Łoś
36,00 zł 25,00 zł
szt.
Brelok drewniany - Rzućmy wszystko, jedźmy w góry
Brelok drewniany - Rzućmy wszystko, jedźmy w góry
26,00 zł 19,99 zł
szt.
Piersiówka metalowa 230 ml - Niedźwiedź
Piersiówka metalowa 230 ml - Niedźwiedź
65,00 zł 49,00 zł
szt.
Plakat - Góry wzywają, więc muszę iść
Plakat - Góry wzywają, więc muszę iść
39,00 zł 19,99 zł
szt.
Koszulka męska - Wilk - JASNOSZARA
Koszulka męska - Wilk - JASNOSZARA
99,00 zł 89,00 zł
Koszulka damska - Niedźwiedź - CIEMNOSZARA
Koszulka damska - Niedźwiedź - CIEMNOSZARA
99,00 zł 79,00 zł
Brelok drewniany - Orzeł
Brelok drewniany - Orzeł
26,00 zł 19,99 zł
szt.
Kubek emaliowany - Jeż - SZAROZIELONY
Kubek emaliowany - Jeż - SZAROZIELONY
43,00 zł 39,00 zł
szt.
Brelok drewniany - Wilk
Brelok drewniany - Wilk
26,00 zł 19,99 zł
szt.
Turystyczna chusta wielofunkcyjna - GÓRSKIE SZCZYTY
Turystyczna chusta wielofunkcyjna - GÓRSKIE SZCZYTY
39,00 zł 25,00 zł
szt.
Hala Łabowska - puste szlaki, widok na Tatry, schronisko bez prądu 0
Hala Łabowska - puste szlaki, widok na Tatry, schronisko bez prądu

Niebieski szlak na Halę Łabowską prowadzi z Piwnicznej-Zdroju. Czas przejścia w jedną stronę to ok. 4 godziny. Można także wyruszyć z osady leśnej: Łomnica-Zdrój Leśniczówka, znacznie skracając trasę. Wybraliśmy ten drugi wariant, gdyż spora część szlaku prowadzi asfaltem przez samą Łomnicę. Ponadto i tak planowaliśmy częściowo wracać tą drogą, schodząc szlakiem żółtym, robiąc ciekawą pętelkę. Wycieczkę rozłożyliśmy na 3 dni, gdyż zaplanowaliśmy także 2 noclegi w schronisku PTTK na Hali Łabowskiej.

Beskid Sądecki, do którego mamy o wiele dalej z rodzinnego Opola, niż np. Beskid Śląski czy Żywiecki dopiero poznajemy i każdy wyjazd jest dla nas wyprawą w "nieznane". Gdy pod koniec lutego w naszym mieście, na słupkach rtęci temperatura sięgała grubo ponad 10°C, postanowiliśmy poszukać jeszcze trochę zimy. Wybraliśmy Halę Łabowską, gdyż było to akurat jedne z nielicznych w okolicy schronisko, w którym były wolne miejsca oraz możliwość noclegu z psami. Plan od początku był taki, żeby prosto z parkingu, wdrapać się z plecakami na jakąś fajną miejscówę i zostać tam na noc. Po to, by nie stresować się, że trzeba zdążyć na dół przed zmrokiem i na spokojnie podelektować się magią gór.

czytaj całość »
Slow trekking na końcu Polski - Beskid Żywiecki z 3-latkiem 0
Slow trekking na końcu Polski - Beskid Żywiecki

Beskid Żywiecki jest często kojarzony głównie z Jeziorem Żywieckim, miastem Żywiec, czy górą Żar. Tymczasem to o wiele bardziej rozległa kraina z dala od tranzytu ciężarówek, zanieczyszczeń powietrza i zaśmieconego jeziora. Wystarczy przejechać kilkadziesiąt kilometrów dalej, by odnaleźć urocze zakątki, gdzie życie płynie swoim własnym rytmem, a ruch turystyczny nawet w środku sezonu jest stosunkowo niewielki. To idealne miejsce na aktywny wypoczynek z dziećmi, jeśli chcemy je zarazić miłością do gór.

Jakiś czas temu długo zastanawialiśmy się, gdzie wybrać się w góry do Polski, z 3-latkiem i solidnej, czworonożnej obstawie. Wbrew pozorom wybór nie był taki oczywisty. Nasz mały turysta Witek, jest coraz bardziej samodzielny i lwią część szlaku zamierza pokonywać o własnych siłach, a noszenie dodatkowego, 16-kilogramowego "bagażu" w nosidle staje się już dla nas nie lada wyzwaniem. Trasy dla malucha muszą być więc pozbawione trudności technicznych, a zarazem o umiarkowanej długości, bo kto był w górach z dzieckiem, wie, że maszerują one swoim tempem. Zdecydowaliśmy się na Beskid Żywiecki, po tym, jak z oczywistych powodów odpadły Bieszczady, Gorce czy Pieniny (zakaz wprowadzania psów). Przed wyjściem w góry lubimy poczytać o miejscach, w które się wybieramy, poznać ich historię, ciekawostki i anegdoty z nimi związane. Lubimy zatrzymać się na szlaku, zrobić zdjęcie, podelektować się malowniczym widokiem i nigdzie nie śpieszyć. Nie ważne, że szlak, który mieliśmy pokonać w 2:15, pokonujemy w 3:20. To jest właśnie "slow trekking", sposób chodzenia po górach, do którego coraz bardziej się przekonujemy. I idealnym miejscem na tego typu turystykę, jest właśnie Żywiecczyzna.

czytaj całość »
Szczawnica, Bereśnik, Wysoki Wierch... Czy warto jechać w góry wczesną wiosną? 0
Szczawnica, Bereśnik, Wysoki Wierch... Czy warto jechać w góry wczesną wiosną?

Błoto, topniejący śnieg, ciapa i chlapa na szlakach. Wyjazd na kilka dni, a rzeczy do prania jak po dwutygodniowych wakacjach pod namiotem. Krótki dzień i nadal szybko zapadający zmierzch. Zachodzące słońce i momentalnie robiące się zimno. Z drugiej strony kojąca górska cisza, szum strumyka i ledwie pojedynczy turyści spotykani gdzieś tylko od czasu do czasu. No więc czy warto wybrać się w góry w marcu?

Kiedy wiosna coraz bliżej, a na dworze smog, wszechobecna szarość i kupy na chodnikach:), nie raz pragniemy „przyśpieszyć” nadejście wiosny, złapać trochę słońca i na chwilę wyjechać z miasta. Nasze organizmy przyzwyczajane każdego roku do kilkumiesięcznej zimo-jesieni w końcu zaczynają mówić dość! Podobnie rzecz ma się z naszymi psami, które znużone chodzeniem po tych samych trawnikach i spacerami dookoła bloku, podobnie jak ludzie, też mogą popaść w monotonię. Tak więc postanowione. Pakujemy manele. Przygotowania z reguły trwają kilka dni wcześniej i cała operacja związana z wyjazdem nierzadko trwa dłużej niż sama wycieczka. Spakować torbę z rzeczami dziecka, karmę, legowiska (lub koce) dla psów, ubrania, odzież termoaktywną, nosidło, buty, plecaki, bieliznę, aparat, obiektywy, jedzenie. Na chłodne wieczory przyda się też na pewno piersiówka z odpowiednią zawartością. W dzień niby będzie już ciepło, ale przecież w górach, jak zacznie wiać to bez porządnej czapki i rękawiczek się nie obejdzie. Tyle zachodu dla wyprawy raptem na dwa noclegi i powrót do domu. Czy na pewno nam się chce? A może lepiej poczekać do wakacji? Kochamy góry i zazwyczaj tak! Jak wkręci się „akcja wyjazd”, nie czekamy do lata, nie czekamy do wiosny, tylko ogarniamy nocleg, pakujemy klamoty i ruszamy.

czytaj całość »
Stol (Słowenia) 2236 m n.p.m. - Najwyższy szczyt Karawanków 2
Stol 2236 m.n.p.m. (Słowenia) - Najwyższy szczyt Karawanków

Wakacje chyba sprzyjają pisaniu. Na co dzień pochłonięci pracą i realizacją Waszych zamówień, najzwyczajniej w świecie brakuje nam czasu, by zająć się blogiem. Naszło nas jednak na małe wspominki, więc postaramy się nadrobić część zaległości. Tym razem podzielimy się z Wami naszym ubiegłorocznym (czerwiec 2019) wejściem na najwyższy szczyt Karawanków (część południowych Alp Wapiennych) – Stol (2236 m n.p.m.), położony na granicy Austrii i Słowenii.

Prawie każdy kto był w Słowenii, choćby przejazdem (np. podczas podróży do Chorwacji), kojarzy znajdujące się tuż przy granicy z Austrią - jezioro Bled. Położone w samym sercu Alp, uważane jest za prawdziwą turystyczną perełkę i wizytówkę tego kraju. Odwiedziliśmy je już kilkukrotnie, wygląda niezwykle malowniczo i jest prawdziwym rajem dla fotografów. To jednak… nie do końca nasz klimat. Otoczenie jest mocno skomercjalizowane. Fajnie tam pójść na spacer, wypić piwo, zrobić kilka fotek i chyba to wszystko. Naszą uwagę zwróciła natomiast charakterystyczna sylwetka Stola (niem. Hochstuhl), szczytu górującego nad jeziorem i widocznego praktycznie we wszystkich panoramach Bledu.

czytaj całość »
Góry, pies, dziecko i… pies. Czy to ma prawo się udać? 0
Góry, pies, dziecko i… pies. Czy to ma prawo się udać?

Dlaczego wolimy góry od morza? Za każdym razem jak zatęskniliśmy za spacerami po plaży o zachodzie słońca, za szumem fal i morską bryzą, rzeczywistość sprowadziła nas na ziemię. Nadmorskie piękno zostało zakłócone przez tłumy turystów i plażowiczów, okoliczne budy, fruwające śmieci i zatłoczone plaże. Za każdym kolejnym razem przekonywaliśmy się, że to nie dla nas. A przynajmniej nie w sezonie. I w ten sposób od pewnego czasu planując wakacje czy kilkudniowy urlop zafiksowani jesteśmy na jedno słowo: góry.

Na początku po górach chodziliśmy sami, z dodatkowymi czterema łapami nieco później. Pierwsze komentarze rodziny i znajomych po pojawieniu się czworonoga pod naszym dachem to oczywiście klasyka: „Po co wam pies? W góry to już nie pojedziecie. Nigdzie się nie ruszycie, będziecie uziemieni.” itd. itp. Jak zawsze byliśmy bardziej uparci i… nie żałujemy. Można powiedzieć, że level pierwszy zaliczyliśmy błyskawicznie. Jak się chce to nic trudnego, trzeba tylko odpowiednio się przygotować, ruszyć 4 litery z kanapy i w drogę. Okazało się, że Yoko lubi chodzić po górach, choć w sumie nie miała wyjścia (czytaj: nie było za bardzo z kim rudzielca zostawić, a właściwie to ta opcja nie była nigdy brana pod uwagę).

czytaj całość »
Newsletter
Odbierz 5% rabatu na pierwsze zakupy oraz bądź na bieżąco z nowościami i promocjami.
do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl